niedziela, 5 czerwca 2011

Laboratory

Tegoroczne krakowskie Laboratorium Mody to ciekawe, proste i "ekologiczne" stroje. Mi najbardziej do gustu przypadło kilka letnich sukienek z bawełnianej surówki - niby gdzieś to już widziałam, ale ostatnio moja tęsknota za latem jest tak wielka, że prawie wszystko co się z nim kojarzy przyjmuję bez cienia krytycznego spojrzenia ;) Zresztą - zobaczcie sami - czy ta pierwsza sukienka to nie metafora złotej plaży z kokosowymi palmami nad błękitnym oceanem?  Moja wyobraźnia szybuje... :) 

Fotografie z pokazu Laboratorium Mody 2011, które zostały mi przesłane przez Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie oprócz skomplikowanych i pracochłonnych form z surówki, przedstawiają również kwintesencję miejskiego i wiejskiego lata, czyli szorty, koszulki i plecione torby. Prościej się już nie da i w tym cały lata urok. 

English: Really simple, interesting and environmentally - friendly clothes were presented on Fashion Laboratory this year. I really like a few summer dresses made out of raw cotton - I have seen it somewhere before, but lately I miss summer so much, that almost everything what reminds me a summer, I take without criticism ;) In any case - look - this first dress is a metaphor of a gold beach with palms and blue ocean, isn't it? My imagination sails... :)

Pictures from Fashion Laboratory 2011, that were sent me by Szkola Artystycznego Projektowania Ubioru in Cracow, show quintessence of urban and rural summer as well - shorts, t - shirts and intertwined bags. It couldn't be simpler and this is the summer charm.
Ania








 fot. Piotr Kierat

niedziela, 1 maja 2011

Spring came!

Wiosna przyszła - wreszcie! W Norwegii z lekkim opóźnieniem - jeszcze 2 tygodnie temu pod drzwiami podziwiałam bielące się grudy śniegu, ale teraz jest już cudownie. Cieplej, słoneczniej, aż chce się pójść i posiedzieć na zieleniącej się trawce ;) W dzisiejszym zestawie dominują pasy i kwiaty. W tej chuście zakochałam się już dawno, ale okazji do jej noszenia miałam do tej pory niewiele. Za to teraz biorę ją ze sobą prawie wszędzie. Poprawia mi humor. I jeszcze te buty - wyglądają jak zimowe saszki, ale na zimę średnio się nadają. Są zbyt cienkie, a podeszwę mają tak gładką, że gdy zaryzykowałam założenie ich pewnego pięknego, mroźnego dnia przy upadku o mało nie złamałam ręki. Jednak na wiosnę, zwłaszcza taką wczesną i chłodną, nadają się doskonale. A może i podczas norweskiego lata kilka razy się przydadzą? :)

English: Finally, spring came! In Norway - with a slight delay - 2 weeks ago I saw lumps of snow next to the door, but now it is wonderful. Warmer, sunnier. I want to go and sit on the grass;) Flowers and strips dominate in today's set. I fell in love with this scarf long time ago, but so far I had little opportunity to wear it. But now I wear it almost anywhere. It improves my mood. And those shoes - they look like winter pixie boots, but are not suitable for winter. They are too thin, and the soles are so smooth that when I took the risk and I put them in one fine, frosty day, I fell down and almost broke my arm. But in the spring, especially this early and cold, are ideal. And may also be useful during the Norwegian summer? :)
Ania



fot. Piotrek 

niedziela, 27 marca 2011

Big Yellow

Ostatnio straciłam poczucie czasu - tygodnie zlatują mi tak szybko, że nie zdążyłam się obejrzeć, a mamy już prawie kwiecień, a na blogu nadal pusto i głucho... Dziś będzie krótko, ale, mam nadzieję, treściwie ;) Nie mam nastroju na rozwodzenie się - jetem chora i weekend grzecznie spędzam pod kołderką - nie narzekam, bynajmniej ;) Dziś będzie na żółto, a co tam! Kiedyś na taki sweter nawet bym  nie spojrzała. Teraz mój wewnętrzny gustomierz podpowiedział mi - bierz i nawet się nie zastanawiaj! Wzięłam więc i zdecydowanie nie żałuję. Nie jest to co prawda szalony pomarańcz, o którym napomknęłam ostatnim razem, ale to może nawet i lepiej. Wyglądałabym wtedy jak ogromna mandaryna, a takich porównań nie chcę. Wolę już pewną sympatyczną postać z Ulicy Sezamkowej ;)

English: Recently I lost my sense of time - weeks fly so fast that we're almost in April. The blog is still empty and hollow... Today I will write short - I have no mood to dwell - I'm sick and spend the weekend nicely under a blanket - not complaining ;) What do you think about the yellow? Some time ago I would not even look at this kind of sweater. Now my internal 'taste counter' told me  - take it and do not even hesitate! So I took and definitely do not regret. This is not true crazy orange, which hinted last time, but it's even better. Then I could look like a huge mandarin, and such comparisons I do not want. I would rather be a nice bird from The Sesame Street;)
Ania




fot. Piotrek

niedziela, 27 lutego 2011

The power of colour

Zaklinam wiosnę! Tak bardzo, bardzo, bardzo chcę, żeby wreszcie nadeszła, że ją prowokuję. Noszę kolory, cienkie sukienki, różowe okulary. Oczywiście dokładam też ciepłe dodatki - rękawiczki, getry, puchową kurtkę. Jest jeszcze za zimno, żeby tak zupełnie oszaleć. Tegoroczne wiosenne trendy to z jednej strony błękity, pastele, beże łączone z szarościami, a z drugiej neonowe róże, żółcie, akwamaryny i dużo, dużo pomarańczy. Żadnego z tych kolorów na mnie dziś nie zobaczycie. No, może poza różowymi okularami, które noszę na przekór, nawet gdy nie ma słońca ;) 

Jednak pomarańczowe szaleństwo podczas tegorocznej wiosny jest dla mnie bardzo kuszące. Problemem może być jedynie to, że na razie w mojej (nadal skromnej) szafie nie ma nic, co miałoby choćby odcień pomarańczowego. Nadchodzi więc, jakże lubiany przeze mnie, czas poszukiwań - sądzę, że pomarańczowe znalezisko, cokolwiek to będzie, stanie się cenne nie tylko ze względu na modę, ale przede wszystkim ze względu na moje samopoczucie. Ostatnio bowiem trzymam się, ułożonej przeze mnie samą (och, jakże to skromne;)), maksymy, że im więcej koloru na Tobie, tym więcej "koloru" potrafisz wytworzyć. Dlaczego więc nie stać się na chwilę, przejaskrawioną nieco, fabryką optymizmu? ;)

English: I am calling in spring! I want so, so much, that spring finally came, that I provoke it. I wear the colors, thin dresses, rose-colored glasses. Of course, I have a warm accessories - gloves, socks, goose-down jacket. It is too cold to just completely mad. This year's spring trends are, on the one hand: blues, pastels, beiges combined with grays, in the other hand: neon pinks, yellows, aquamarines and much, much orange. You will not see me today in any of these colors. Well, maybe except the pink glasses that I wear in spite of, even when there's no sun;) 

However, the orange madness at this year's spring is very tempting for me. The problem may just be that at least in my (still modest) closet, I do not have anything that would even shade of orange. So the time of searching is coming. I think the orange find, whatever it is, will be valuable not only because of fashion, but mainly because of my mood. Recently, in fact, I hold up the motto that the more color you wear, the more "color" you can make around you. So why not stand for a moment, somewhat a bit too garish, a factory of optimism? ;) 
Ania





 fot. Piotrek